Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
Rozdział X

Hotel Transylwania

Wizyt: 16317
Strona Główna
Księga Gości
2
Dodaj do Księgi
Opowiadanie o wampirach na podstawie Hotelu Transylwania

2013
Marzec
Luty
2012
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień


hotel-transylvania

Dodaj do Ulubionych



~Tutaj zaglądam :)
Giovinette


20:51:42 30/12/2012

Rozdział X

Hej ^^ 

Obiecałam niespodziankę? Obiecałam!

Słowa dotrzymałam? Z pewnym opóźnieniem, ale tak!

Ten filmik miał być zamieszczony na blogu na święta, niestety... Nie dało rady.

Uważajcie, bo dowiecie się czegoś o autorce hotel-transylvania.blog4u.pl :)

 

Wystarczy wkleić do przeglądarki owy link

 

http://www.youtube.com/watch?v=UAAqAzT38cA&feature=youtu.be

 

UWAGA!!! Oglądacie na własną odpowiedzialność XDD

 

 

 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

 

 

   Muzyka niosła się po korytarzach pierwszego piętra. Zamek zbudowany był tak, aby na wyższych partiach donośny dźwięk nie przeszkadzał gościom. Ogromna sala wyposażona w najlepszy sprzęt rozrywkowy. Efektowne oświetlenie. Niektóre lampy zmieniały kierunek ruchu przy każdym uderzeniu basu. Kul lustrzanych zawieszonych pod sufitem było trzy. Odbijały kolorowe, migoczące światła. Jedna ze ścian całościowo pokryta lustrami. Co pewien czas tworzona mgła otulała gości. Całość wyglądał zdumiewająco. Okazały parkiet. Po prawej stronie, naprzeciwko luster ustawione były czarne, skórzane loże. Nieco dalej bar w którym serwowano drinki i przekąski. Przy scenie oraz na środku parkietu umiejscowione zostało ruchome podwyższenie. Elegancko zdobione kolorowymi ledami. Scena na tyle duża, że pomieściłaby spokojnie dwie kapele łącznie z tancerzami.
Na scenę wyszedł DJ’ej. Ubrany w jaskrawozieloną koszulę i srebrne spodnie.
- Panie i panowie. Dzisiejszą imprezę rozpocznie znany i kochany, zwłaszcza przez śmiertelników Siobhan!
- Siobhan? – Zapytała Merina wchodząc na salę.
Wszystkie światła pogasły. Dziewczyny piszczały jak oszalałe. Merina zatkała uszy nie mogąc wytrzymać tego wrzasku. Mrok zakłócił perkusista uderzający w talerze, z których trysnęły iskry ognia.
Scena została zakryta mgłą tak gęstą, że jedynie można było dostrzec kontury osób tam przebywających. Gdy mgła opadła wszystkim ukazał się przystojny wampir o śniadej karnacji, brązowych przenikliwych oczach i brązowych włosach. Ubrany typowo rockowo. Miał na sobie czarne, skórzane spodnie i skórzaną marynarkę, rozpięta ukazywała jego mięśnie.

- Kończę z tym,
Widzisz, spadam w ogromną otchłań,
Zmętniałą od wspomnień z przeszłości,
W końcu widzę.

Słyszę to coraz słabiej,
nie mogę tego powiedzieć,
Bo inaczej wykopiesz mi grób,
Czujesz, że Cię odnaleźli,
zawsze wyją,
Chwyć moją rękę,
bądź żywy.

Widzisz, nie mogę być opuszczony,
Bo nie jestem jedyny,
Kroczymy między
karmieniem się, gwałceniem,
Czy musimy się kryć przed wszystkimi?

Kończę z tym,
Dlaczego nie możemy być razem
przyjmując to?
Spałem tak długo
zdjąłem maskę,
W końcu widzę.

Mój strach jest coraz słabszy,
nie mogę tego powiedzieć,
Bo inaczej wykopiesz mi grób,
Czujesz, że Cie odnaleźli,
zawsze wyją,
Chwyć moją rękę,
bądź żywy.

Widzisz, nie mogę być opuszczony,
Bo nie jestem jedyny,
Kroczymy między
karmieniem się, gwałceniem,
Czy musimy się kryć przed wszystkimi?


Zespół rockowy robił show na scenie. Dodatki z ognia i mgły. Wszystko idealnie zsynchronizowane. A pośród tego uwielbiany przez kobiety, jak i mężczyzn wampir Siobhan. Piękny. Młody. Uwodzicielski. Śpiewał o tym, co go bolało. Pięćdziesiąt lat temu okrzyknięty „zdrajcą wampirów”. Jako jedyny wyszedł z cienia. Jako jedyny podszedł tak blisko śmiertelników, pozwalając im siebie czcić. Osamotniony, łaknął poznać wampiry. Wzywał je. A gdy przybyły w celu zgładzenia Siobhana z ledwością uszedł życiem. Tamte wampiry spłonęły, lecz on jeden przetrwał. Wciąż tworzył. Dawne piosenki napawały go siłą. Wzrokiem omiatał salę. Wyglądał jakby poszukiwał ofiary. Zatrzymał wzrok na dziewczynie, która stała nieruchomo. Obserwowała go. Rozmyślała.
- Imprezę zaczniemy od tej wampirzycy. – Wyciągnął dłoń w stronę Meriny.
- Och naprawdę? Ale mnie zaszczyt kopnął. – Mruknęła cynicznie. Wzbiła się ponad tłum i podleciała do sceny.
- Mieliśmy rock, to teraz twist. – Chwyciła za mikrofon.
- Twist? – Zdziwił się wampir.
- Tak, a co?
- Nie wyglądasz na osobę lubującą się w tym gatunku.
- Pozory mylą. Miałeś swoje pięć minut, teraz moje. – Skinęła w stronę kapeli.
- Pochodzę z domu z zasadami,
Nigdy nie miałam rendez vous,
Na spacer zawsze z rodzicami
Chodziłam z nimi tam i tu.

Opuścić samej nie ma mowy,
O flircie ani mi się śni,
Codziennie tort zakrwawiony
Tata na deser daje mi

A ja nie chcę tortu,
Chcę, by miłość dał mi ktoś,
Żeby zabrał mnie od taty
Bo słodyczy mam już dość.

Raz były moje urodziny,
Och, nie zapomnę tego dnia!
Był zjazd całej mej rodzinny
A głównym punktem byłam ja.

Prezentów miałam ja bez liku,
Zakrwawiony cały stos,
A ja się tak zdenerwowałam,
Że zawołałam w głos.

A ja nie chcę tortu,
Chcę, by miłość dał mi ktoś,
Żeby zabrał mnie od taty
Bo słodyczy mam już dość.


- Niezła jesteś. Tak spieprzyć dobrą imprezę. – Zaśmiał się Siobhan. – Trzeba mieć talent.
- Słucham?
- Twist to przeżytek.
Merina nie wiele się namyślała. Rzucono jej pojedynek, którego zamierzała się podjąć.
- Widzę, że
Kiedy jesteś przygnębiony nic się nie dzieje
Czy to w porządku?
Później w dzień
Myśli, które sądziłam, że pozostawiłam za sobą
Nawiedzają mój umysł

Po prostu wiem, że nie ma już ucieczki
Raz to położy na tobie swój wzrok
Ale ja nie ucieknę, muszę wpatrywać się w to oko

Stoję na moim miejscu. Nie ulegnę!
Żadnych zaprzeczeń, stawię temu czoła
Nie zamknę oczu i nie ukryję w sobie prawdy
Jeśli ja tego nie zrobię, ktoś inny będzie
Na moim miejscu

To wszystko dookoła
Staje się silniejsze, podchodzi bliżej
Do mojego świata
Czuję, że
Nadszedł czas dla mnie, by stawić temu czoła
Czy zdołam?

Jednak, to może być już koniec
Życia, tak mi drogiego
Ale ja nie wrócę, stąd nie ma już ucieczki

Stoję na moim miejscu. Nie ulegnę!
Żadnych zaprzeczeń, stawię temu czoła
Nie zamknę oczu i nie ukryję w sobie prawdy
Jeśli ja tego nie zrobię, ktoś inny będzie
Na moim miejscu

Wiem to już na pewno, wciąż próbuję
Zawsze będę stała na swoim miejscu – Rozdrażniona rzuciła mikrofon Siobhanowi.
- Nadal uważasz, że rozpieprzam imprezę?
- I co o tym myślicie? – Zapytał w stronę zebranych gości. Krzyknęli uszczęśliwieni.
- Dasz się zaprosić na krwinka? - Zaproponował wampir.
- Owszem, na twój koszt.
- Ej, ej. Zapraszam i opłacam. – Zeskoczyli ze sceny. Pozwolili innym się zabawić.

 

   Podeszli do baru. Merina usiadła na wysokim, obrotowym krześle. Siobhan złożył zamówienie na drinki. Usiadł przy dziewczynie.
- Masz naprawdę imponujący głos.
- Dziękuję, ale nie tak powalający jak twój.
- Tylko ta twoja pierwsza piosenka. O czym ona była? – Odebrał trunki i zapłacił. Podał szklanice Merinie. – O jakieś cnotce?
- Słucham?
- Zero spotkań. Randek. Cały czas pod kluczem. Nadopiekuńczy tatuś. Myślisz, że takie historie zainteresują ludzi? Brzmiało to, jak prośby maleńkiego nietoperka o uwolnienie. Co za głupota.
- Głupota, tak? – Odstawiła drink na bok. – Nie każdy jest wolny. Nie każdy może robić to co chce. Czasami niektórzy są trzymani pod kloszem.
- Gdybym spotkał taką dziewczynę chyba pękłbym ze śmiechu.
- Wyśmiałbyś ją? – Czuła jak robi jej się coraz bardziej przykro. Ostatkiem sił powstrzymywała łzy. Odwróciła wzrok od wampira.
- I zrównał z ziemią. – Roześmiał się upijając kilka łyków krwi.
- Miło. – Zeskoczyła ze stołka.
- Powiedziałem coś nie tak?
- Nie pomyślałeś przypadkiem, że jestem córką Draculi i mogłam śpiewać o sobie? – Warknęła rozgoryczona. Po policzku spłynęła łza. Szybko ruszyła ku wyjścia. Siobhan zakrztusił się trunkiem. Zeskoczył z krzesła i pobiegł za dziewczyną. Złapał ją za nadgarstek. Nie przygotowana na taki obrót sprawy zarzuciła mu ręce na kark.
- Zatańczysz?
- Nie mam ochoty.
- Wybacz. Nie wiedziałem.
- Nie mam czego tobie wybaczać. Powiedziałeś to, co ślina przyniosła na język. Ale nie pomyślałeś, że możesz się mylić. A teraz będę wdzięczna, jeżeli mnie puścisz.
- Nie chciałem ciebie urazić.
- W takim razie gratuluje. Nie chciałeś, ale wyszło inaczej. Trzeba mieć talent!
- Nie chciałabyś się czegoś napić?
- Dobrze, że nie powiedziałeś tego do mikrofonu. Mogłeś całemu światu wykrzyczeć co o mnie myślisz.
- Wolę tego nie robić. Chcesz dalej toczyć wojny?
-  Nie, chcę iść spać!
-  O 2:07? Daj spokój. Noc jeszcze młoda.
- Wkurzasz mnie!
- Ale mnie tulisz.
- Co? - Dopiero zorientowała się, że zarzuciła dłonie na jego kark. Szybko cofnęła się o krok do tyłu. - Cześć. - Odwróciła się do Siobhana tyłem.
- Nie chcesz usłyszeć opowieści o ludziach i miejscach, które na ciebie czekają? O polowaniach?
- Polowaniach?
- Na jedzenie.
Pięć minut później siedzieli w jednej z loży popijając krwinki. Merine zaintrygowała osobowość Siobhana. Gdyby nie to, długo kryłaby żal w sobie. Jednak oprócz Jonathana, to właśnie Siobhan był tym, który mógł ukazać jej nieznany świat.
- Mów o polowaniach. - Mruknęła sącząc krwinka przez słomkę.
- Mógłbym ci pokazać.
- Nie mógłbyś. Jestem tutaj uziemiona. - Wymamrotała cynicznie.
- Polowanie. Proste. Idziesz do parku, czy gdziekolwiek indziej, gdzie są ludzie. Łapiesz je w swoje szpony. Wgryzasz się w szyję i sączysz krew.
- Tak zwana krew z pierwszego tłoczenia? - Skrzywiła się dziewczyna. Siobhan kiwnął głową. - Barbarzyńskie.
- Wampirze, moja droga. A ty myślisz, że jak twój ojciec przeżył tyle stuleci?
- Mój ojciec polował na ludzi?
- Zapoczątkował to. Wedle wielu podań, pierwszym wampirem jest Dracula.
- Skoro nie wiesz, to czemu tak mówisz? - Ofuknęła oburzona.
- Mówię co głoszą podania.
- Tak piłeś krew? Zawsze polowałeś?
- Nie zawsze. Często przed koncertem prosiłem menadżera o dostarczenie dwóch dziewcząt do mego domu. Zabawiłem się z nimi...
- Jak to zabawiałeś? Seksualnie?
- Nie. W życiu nie zniżyłbym się do tego poziomu, aby pieprzyć pożywienie.
- Czyli śmiertelników?
- Śmiertelników dzielimy kategoriami. Między tymi, którzy są idealnym pokarmem, a między tymi którzy nas pociągają. Z tych pierwszych najważniejsze jest, aby wyssać krew. Co tyczy się drugich, to przemieniamy ich w swoje pisklęta, kochanków, a nawet miłość życia.
- Pisklęta?
- Nie wiem, czy wiesz ale jedynie z rodu Draculi wampiry nie są tworzone, a rodzone.
- To znaczy, że wszyscy jesteśmy rodziną?
- Nie. Były też inne wampiry. Starsze od twego ojca.
- Przed chwilą mówiłeś, że to on jest pierwszym wampirem.
- Według podań śmiertelników. W rzeczywistości nie jest pierwszym wampirem. Ale tamci zostali zabici przez ludzi. Jedynie w twym rodzie płynie prawdziwie, błękitna krew szlachciców.
- Ale są przecież arystokraci.
- Owszem, są. Tylko, że już stworzeni. A o arystokracji świadczy wampirzy ojciec należący do starożytnych.
- Aha... - Zamieszała słomką w szklance.
- Nie wiedziałaś o tym? - Zaskoczyła go reakcja młodej wampirzycy.
- Nie.
- Dracula ciebie nie wtajemniczył?
- Nie było okazji.
Długo rozmawiali. Siobhan otwierał przed Meriną zupełnie inny świat. Czasami nie czuła się jak wampirzyca. Nie wiedziała zbyt wiele o wampirzym zachowaniu. Wychowana w zamczysku nie miała porównań. A i ojciec za wiele jej nie mówił. Z tego co wiedziała, Dracula dogadał się ze szpitalami z całego świata, które dostarczały mu krew. Dzięki czemu zaprzestali polować na śmiertelników. Ludzie zrozumieli, że wampiry również chcą przetrwać. A o wiele mniej boleśnie jest współpracować, niż ze sobą walczyć. Walka przynosi jedynie ofiary, a współpraca może przynieść pozytywne korzyści dla obydwóch stron.




[Powrót]
Komentuj



Giovinette

14:39:40 27/01/2013
Przyznam się, że sesja wyparła mi wolny czas do tego stopnia, że całkowicie zapomniałam o blogu xD Ale obejrzałam Hotel wreszcie i już się nie dziwię, że Cię to tak zainspirowało :3 Oba rozdziały boskie ^^

PS Jakbyś dała radę może informuj mnie tutaj o nowych rozdziałach? [http://giovinette.deviantart.com] Usiłuje zacząć robić w życiu coś konkretnego, a moje blogi nie są charyzmatyczne... Pozdrawiam :)
aahc252.neoplus.adsl.tpnet.pl | brak www | 83.4.184.252

bez podpisu

14:17:34 23/01/2013
Po obejrzeniu tego drugi raz, już rozumiem wszystko :] Dzięki za tytuły :D
zalogowany | http://fantasy-story.blog4u.pl/ | zalogowany

bez podpisu

20:38:23 19/01/2013
ŁAŁ. Takiej imprezy się nie spodziewałam, ale naprawdę pozytywnie jestem zaskoczona :D Mmmm domyślam się, że Siobhan będzie występował w dalszych częściach? (if you know what i mean xD)
Mam pytanie, co do tych tekstów piosenek - podacie tytuły?
Co do filmiku, jak to napisała Rose, ja również wyczuwam pozytywne pier*olnięcię xD I fajnym tosterem to nagrywaliście xD Prawie rozumiem słowa :D
zalogowany | http://fantasy-story.blog4u.pl/ | zalogowany

kini-san

09:42:46 12/01/2013
Podobało mi się że tak napisze. Nie wiem co mam jeszcze napisać bo brakuje mi pomysłu na komentarz. Ale czekam na cd.
zalogowany | http://pamietnik-szamanki.blog4u.pl/ | zalogowany

Mikeyla

18:38:05 11/01/2013
Hej! Zobaczyłam u siebie twój komentarz. Dawno nie miałam kolejny raz dostać się na bloga. Ale już chyba dobrze. Jeśli chodzi o opowiadania, mogę poczytać, ale niestety dopiero po egzaminach, które odbywają się w lutym. Co do tego, czy lubię Zmierzch. Raczej nie przepadam za tym, chociaż lubię opowieści o wampirach. Dziękuję, za cynk. :)
zalogowany | http://mikeylaaustin.wjo.pl/ | zalogowany

Rose

22:01:01 1/01/2013
Co do filmiku : dobrze, że pojawiło się ostrzeżenie odnośnie oglądania na własną odpowiedzialność ;D odczuwam tam tzw pozytywne pierd*lnięcie ;D
co do notki: GENIALNA ! a teeen wampir .. przypuszczam, że niesamowite z niego "ciacho". Czekam na rozwój sytucji między nim a Meriną. ;)
zalogowany | http://wampiry-z-sasiedztwa.blog4u.pl/ | zalogowany