Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
Rozdział VI cz.2

Hotel Transylwania

Wizyt: 16317
Strona Główna
Księga Gości
2
Dodaj do Księgi
Opowiadanie o wampirach na podstawie Hotelu Transylwania

2013
Marzec
Luty
2012
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień


hotel-transylvania

Dodaj do Ulubionych



~Tutaj zaglądam :)
Giovinette


21:19:15 13/11/2012

Rozdział VI cz.2

Hej ^^

Pod ostatnią notką dostałam następujące pytanie "A nazwę Hotel Transylvania wzorowałaś na tym nowym filmie animowanym?"

Aby rozwiać wszelkie wątpliwości powiem wprost - mój blog to nic innego jak FanFick tej animacji. Zainspirowała mnie przyjaciółka, która nazwała mnie "nietoperkiem" i podesłała link do zwiastunu. Przez tydzień się zastanawiałam czy stworzyć opowiadanie na podstawie "Hotelu Transylwania" i... w końcu zdecydowałam :)

Premiera "Hotel Transylwania" miała miejsce w naszym kraju 09.11.2012 ja już miałam tę przyjemność obejrzenia i serdecznie polecam, gdyż naprawdę warto :)

Pozdrawiam.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

 

 

   Dziewczyna niepocieszona spoglądała na "żelaznych rycerzy" stojących u boku ojca. Nie podobała jej się wizja zamknięcia w pokoju. I tak wampir przesadzał trzymając ją całe życie w zamczysku. Teraz jej wolność, której nie było zbyt wiele, miała ograniczyć się do jednej komnaty.
- Nie zgadzam się. - Wysyczała rozdrażniona. Opuszkami palców wytarła łzy. - Przecież jest dopiero 22:00. Do świtu tyle czasu. Nie chcę siedzieć pod kluczem! - Niezadowolona tupnęła nogą.
- Hmmm... - Zamyślił się Jewel. - Ewentualnie nie trzeba zamykać panienki w jej komnacie. Może poruszać się po zamku z obstawą.
- CO?! To chyba jakieś kpiny! Dlaczego mam chodzić w towarzystwie tych metalowych pojemników po konserwach?
- To wszystko dla twojego dobra mój maleńki nietoperku. Zobaczysz, szybko rozwiążemy tę sprawę i nikt już nie zrobi tego samego błędu, co ta czarownica.
- Ale ja sz-szybko latam. I potrafię się zmieniać. Do tego znam hipnozę i... I naprawdę sobie poradzę. - Zrobiła błagalną minkę.
- Wasza wysokość. Co mamy zrobić? Odprowadzić Lady Merinę do jej komnaty i pilnować, aby stamtąd nie wyszła? Czy dotrzymywać jej towarzystwa, pozwalając aby swobodnie poruszała się po zamku? - Zapytała zbroja. Wampirzyca nic nie odpowiedziała. Jedynie pomyślała, że skoro nie wiedzą co robić, to mogliby przydać się społeczeństwu i sprzedać na złom.
- Możesz chodzić po zamku, ale tylko i wyłącznie z obstawą. Nie zaryzykuję, by stała ci się jakakolwiek krzywda. Uśmiechnij się nietoperku i idź się dobrze bawić dzisiejszej nocy. - Odparł dumny i szczęśliwy, że w obstawie zbroi nic jej się nie stanie.
Merinie opadły ręce słysząc słowa wypowiedziane przez Dracule. Jak miała się dobrze bawić, podczas gdy wszędzie te metalowe puszki będą za nią chodzić?
- Dobrze, tato... - Usiłowała nie warknąć. Chociaż czuła jak kły się wydłużają. Nie była księżniczką, a traktowano ją tak ze względu na ojca, który był najsławniejszym i najsilniejszym wampirem. W świecie potworów, jak i śmiertelników nie było osoby nie znającej jego imienia.
Pocieszała się myślą, że to jest jednorazowy wybryk Draculi. A przynajmniej żywiła taką nadzieję. Spojrzała gniewnie na Jewel'a. Nie spodziewała się, że w taki sposób wpuści ją w maliny. Pocałowała ojca w policzek na odchodne.

†††

"Dobrze się baw" prychnęła na wspomnienie słów hrabiego. Chyba nie wierzył we własne słowa. Zbroje chodziły za nią wszędzie. Były zaledwie krok za nią. Słyszała jak metalowe ciała dzwonią.
- Chcę obejrzeć "Titanica". - Oznajmiła wchodząc do sali kinowej. Doskonale zdawała sobie sprawę, że owy film zanudzi zbroje. I o to chodziło. Pragnęła uśpić ich czujność. Jeżeli ojciec uważał, że przez całą noc będzie chodziła w ich towarzystwie, był w błędzie.
   Goście hotelowi dziwnie jej się przyglądali. Przykuwała za dużą uwagę do swej osoby. Nikt jednak nie odważył się powiedzieć złego słowa o niej, czy Draculi. Niektórzy ich szanowali, niektórzy się ich bali. Ale nikt nie chciał stawać przeciwko nim. Nikt oprócz nieznajomej czarownicy.
   Merina rozsiadła się wygodnie w fotelu. W dłoni trzymała kubek wypełniony ludzką krwią i opakowanie małych serduszek, jako przekąskę. Wczuła się w film. Oglądała go z zapartym tchem. Jednocześnie obserwowała zbroje, które nie śmiały usiąść przy niej. Siedzieli rząd wyżej obserwując dziewczynę. Gdy tylko wyczuła, że strażnicy zasypiają zaczęła głośno komentować. Wówczas wybudzali się i siadali wyprostowani.
- SKACZ! SKAAAAACZ! - Krzyczała, gdy rudowłosa kobieta wyskoczyła z szalupy na tonący okręt. Mogła uratować siebie, lecz wolała umrzeć z ukochanym niż żyć wieczność bez niego. - I po co wariatko skakałaś?! Gdyby nie to, miałby większe szanse na przeżycie! Aaaa... ja krytykuje, ale sama postąpiłabym identycznie. - Wymamrotała pod nosem.
   Gdy zakończono emisję filmu, zapalono świece. Ochroniarze stanęli wyprostowani, aby dopilnować bezpieczeństwa Meriny, lecz... Nie dostrzegli jej. Na fotelu leżało puste opakowanie po serduszkach, a na podłodze stał kubek poplamiony krwią.
- Panienko Merino! - Krzyczeli.
- Lady Merino! - Nawoływali.
- Niech się panienka nie wygłupia. Proszę wyjść. - Nawet ich błagania nie pomogły. Wampirzyca korzystając z nieuwagi straży i ciemności - uciekła. Nie zauważyli nawet kiedy to nastąpiło.
- Musimy odnaleźć Lady Merinę. Jeżeli hrabia się dowie, że zgubiliśmy jego córkę... - Wystraszył się rycerz.
- Nie dowie się. Jestem pewien, że nie wyczuje naszego niedopatrzenia. Ale musimy ją odnaleźć...
   Podczas, gdy zbroje patrolowały korytarze zaglądając w najmniejszy kąt zamczyska w poszukiwaniu Meriny, dziewczyna postanowiła schronić się u jedynej istoty potrafiącej dać jej wsparcie.
- Merina? - Zapytała Mavis uchylając drzwi swej komnaty za którymi w powietrzu unosił się nietoperz.
- Cześć. - Cicho wyszeptała wlatując do pomieszczenia. - Zamykaj drzwi. Szybko. - Ciężko wydyszała.
- Wyglądasz jakby, ktoś ciebie gonił. - Spełniła życzenie siostry zamykając drzwi na klucz. - Co się stało?
- Uciekłam przed zbrojami, które dzisiaj chodziły za mną wszędzie. - Usiłowała uspokoić skołatane serduszko. - Od 22:00 mieli mnie pilnować.
- Jest zaledwie 1:30. Szybko im umknęłaś. - Mavis była zachwycona zaradnością siostry. Wiedziała jednak, że gdy Dracula dowie się o tym, że Merina uciekła, to nie będzie zadowolony.

†††

   Dziwne zachowanie zbroi pałętających się po całym zamku wzbudziło podejrzenia u Draculi. Natychmiast podszedł do pierwszego z brzegu strażnika by dowiedzieć się, co się wydarzyło.
- Jak to wam "zginęła"?! - Ryknął tak, że słyszeli go wszyscy na zamku i nawet świerszcze ucichły. - To moja córka! -Pokiereszował zbroję za niekompetencje. Przechodząca obok czarownica właśnie odtykała uszy, gdyż krzyk Draculi ją ogłuszył. - Gdzie Merina? Gdzie mój mały nietoperek? Mów! Ale już!
- Nie mam pojęcia, proszę pana. Nie jestem jej niańką i nijak mnie nie interesuje. Mogę iść?
- Nie. - Dziewczyna załamała ręce. - Straże! - Zbroje mocno złapały ją za ręce.
- Mogę wiedzieć, czemu kopnął mnie ten zaszczyt?
- Aby mieć pewność, że nic nie zrobisz mojej córce. - Nes została ze zbrojami podczas, gdy Dracula nawołując córkę ruszył przed siebie.

†††

   Mavis posadziła siostrę na krześle. Nalała ludzkiej krwi do kryształowych kielichów. Jeden wzięła dla siebie, a drugi wręczyła szatynce. Cierpliwie czekała, aż Merina się uspokoi. Ochłonie. I o wszystkim dokładnie opowie. Tak też się stało. Po kwadransie zaczęła mówić o spotkaniu z czarownicą.
- A wiesz, jak cenię sobie elegancki i wyzywający ubiór.
- Jak to wampirzyca. - Skwitowała Mavis. - Ale nie rozumiem dlaczego ją chroniłaś.
Komnata posiadała dodatkowe drzwi do osobistej łazienki, które się otworzyły i wyszedł Jonathan. Rude włosy swobodnie opadały mu na ramiona. Pomimo, że był wampirem, to nie utracił piegów dodających mu uroku. Jedynie był owiązany ręcznikiem w talii. Kapały z niego kropelki wody. Dostrzegając Merinę tak szybko chciał wrócić do łazienki, że nie dostrzegł zamkniętych drzwi w które mocno uderzył.
- Skarbie? - Mavis spoglądała zakłopotana na męża.
- Nic mi nie jest kochanie. - Wymamrotał mimo, że siła uderzania rozkwasiła mu nos. - Wracam za chwilę. - Wszedł do łazienki.
- Wracając do rozmowy... - Merina szybko nawróciła do wcześniejszej wymiany zdań. Nie przejmowała się szwagrem. Dobrze wiedziała, że szybko dojdzie do siebie. - Chcesz wiedzieć dlaczego jej nie sypnęłam?
- Owszem. - Mavis upiła parę łyków krwi.
- Ta czarownica jest jedyną osobą, która potrafiła mi odpyskować. Nie ważne, że powinna mnie przeprosić za sukienkę. Nie ważne, że ja powinnam być nieco milsza. Nieważne. Potrafiła się postawić, podczas gdy inni są wazeliniarzami.
- Nie wszyscy. - Wtrąciła Mavis.
- Ale prawie wszyscy. "Och, córeczka Draculi... ojej... ojej... och...ach..." Mam tego dosyć. Mdli mnie, gdy słyszę tyle komplementów.
- Zaraz, zaraz... - Jonathan wyszedł z łazienki. Do nosa przytykał biały ręcznik, który zdążył przesiąknąć krwią. Tym razem miał na sobie elegancki, granatowy szlafrok. - Czyli ta czarownica zaczęła się puszyć, a ty jeszcze ją ochroniłaś?
- Dokładnie, tak.
- Nie rozumiem twojej logiki. - Mruknął wampir.
- I powiedział to osobnik, który będąc człowiekiem wyleciał do Draculi z tekstem "ta pelerynka jest zarąbista"? - W tym czasie usłyszeli wrzask hrabiego. Mury aż się zatrzęsły. A szklane kieliszki rozprysły w dłoniach dziewcząt.
- Ups... - Merina schowała głowę w ramionach.
- Zdaje się, że będziesz miała kłopoty. - Zanucił Jonathan. - Chyba, że znowu wymyślisz jakąś bajeczkę.
- Pomyślimy o tym, jeżeli mnie odnajdzie. - Mruknęła niepocieszona.

CDN.




[Powrót]
Komentuj



bez podpisu

21:04:40 17/11/2012
Świetny rozdział :D Wszystko się pięknie i cudownie rozkręca, mnie także zżera ciekawość, co będzie z Meriną, gdy Drakula już ją znajdzie :] Też oglądałam "Hotel Transylwania". Był genialny, tylko ta muzyka niezbyt mi się podobała.
zalogowany | http://fantasy-story.blog4u.pl/ | zalogowany

Rose

17:01:38 17/11/2012
haha no to umieram z ciekawości co wampirek wymyśli na swoją obronę przed tatusiem ;D Pozdrawiam, czekam na ciąg dalszy ;)
PS: ten roztrzaskany nos na drzwiach-genialne! ;)
zalogowany | http://wampiry-z-sasiedztwa.blog4u.pl/ | zalogowany

Giovinette

12:56:46 14/11/2012
Dziękuje za odpowiedź na pytanie w kwestii filmu ;) Nie oglądałam jeszcze go, ale myślę, że wkrótce nadrobię ^^ Co do mojego opowiadania to jest ono na chomiku [http://chomikuj.pl/IcyCherry] jeśli masz ochotę je przeczytać, mogę Ci udostępnić hasło, albo przegrać w PDF online, bo dotąd tylko jedna moja przyjaciółka się nim zainteresowała ;) Kiedyś pisałam dużo opowiadań na blog4u, ale skasowałam je, ponieważ „akcja nie trzymała się kupy”.
A co do rozdziału, to myślę, że Dracula tym razem nie da się przebłagać jakimś kłamstewkiem i będą kłopoty :x Mógł dać córce w obstawie jakiś przystojnych wampirzych ochroniarzy, a nie zbroje ^^ Może to by ją przekonało i zachęciło ;)
Chciałabym zobaczyć minę Draculi, kiedy Jonathan powiedział do niego „ta pelerynka jest zarąbista”.
aage215.neoplus.adsl.tpnet.pl | brak www | 83.4.160.215

kini-san

11:12:38 14/11/2012
Nie wiem co mam napisać, wybacz. Ale podobało mi się. Wystarczy mi czekać na nn.
zalogowany | http://pamietnik-szamanki.blog4u.pl/ | zalogowany

kini-san

02:17:55 14/11/2012
U mnie nn. U Ciebie potem poczytam.
zalogowany | http://pamietnik-szamanki.blog4u.pl/ | zalogowany